niedziela, 3 lutego 2013

Czekając na Godota


Antyteatr/nowy teatr/ awangarda paryska/ teatr absurdu- to nie teatr jest absurdalny, ale świat

SAMUEL BECKETT (1906-2989)
Potomek bogatej irlandzkiej rodziny, wykształcony. W 1933 r. zaczął studiować neofilologię w Dublinie. Jako turysta pojechał do Francji, później badał kulturę francuską, czuł się tam bardziej wolny. Poznał J. Joyce’a, był nim zafascynowany, zakochała się w nim córka Joyce’a. Wrócił do Dublina. Wykładał literaturę francuską i włoską, budził kontrowersje, nie chciał mówić o czymś na czym się nie zna. Przeniósł się do Francji, rodzina wyparła się go, zrzekł się majątku w zamian za skromną pensję. W Paryżu został zaatakowany nożem, został uratowany przez swoją przyszłą żonę. W czasie wojny został we Francji, brał udział w ruchu oporu. Nie wystawiano jego dzieł. W 1953 r. nagle stał się sławny. To jednak nie zmieniło go, nie chciał promować swoich dzieł. Pisał sztuki, słuchowiska radiowe, scenariusze. Przyznanie mu w 1969 r. Nagrody Nobla uznał z katastrofę, nie odebrał jej osobiście. Angażował się w pomoc opozycji antykomunistycznej. Dzieło „Końcówka” zadedykował W. Hawlowi. Nie wystawiał sztuk w teatrach w Pd. Afryce, gdzie nie pozwalano grać czarnoskórym aktorom, protestował przeciw wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Pod koniec życia oddał się do domu opieki. O jego śmierci dowiedziano się po pogrzebie.
·         Katastrofa
·         Sztuka bez Aktu
·         Końcówka
·         Ostatnia taśma Krappa
·         Szczęśliwe dni
·         Komedia
Cechy twórczości:
v  egzystencjalne „zranienie”, wrażliwość na cierpienie, głęboki niepokój metafizyczny
v  ciekawość i pasja poznawcza, analityczny umysł i wola dochodzenia istoty rzeczy
v  samo istnienie było dla niego źródłem udręki, wzbudzało zdumienie i lęk

Czekając na Godota

TYTUŁ, IMIONA POSTACI I TEMAT
- legendy na temat tytułu:
* kibice Tour de France nazwali ostatniego uczestnika wyścigu Godotem
* od prostytutki na ulicy Godot de Mauroy w Paryżu usłyszał: „Na co się oszczędzasz? NA Godota czekasz?”
* ze sztuki Balzaka Intrygant, której bohaterowie czekają na mitycznego pana Godeau, który ma uratować ich przed bankructwem i ruiną, ale nigdy się nie zjawia- Beckett nigdy nie czytał jej
- z wypowiedzi samego Becketta:
* imię ma źródło w gwarowych fr. słowach: godillot i godasse – buty, buciska, buciory
* na pyt. kim jest Godot odpowiedział: „Gdybym to wiedział, powiedziałbym to w sztuce”
* czy Godot to Bóg? – „Gdyby Godot był Bogiem, to bym go tak nazwał”
- „God” (ang.) + „-ot” (fr. zdrobnienie) = bożek, Boguś; ale ponieważ słowo składa się z członów w różnych językach, stwarza nieporozumienia i wymyka się jednoznacznej interpretacji
- imiona Gogo i Didi łączą się z imieniem Godota
- Gogo = dwa razy „go” (idź, idź); Didi = dwa razy fonetycznie „dis” od „dire” (mów, mów)
- Estragon – ziele pobudzające apetyt; Vladimir – panujący nad światem (dzięki mówieniu włada, panuje; ale Beckett wybrał je, by było symetryczne do Estragona pod względem ilości liter i sylab)
- Pozzo (wł.) – studnia, szambo, dół kloaczny; Lucky = od Luke, Lucian – lux (światło); szczęściarz
- Albert ( imię wypowiadane przez Chłopca) – alba (łac. biała); od Helbarte (starogerm. halabarda) – halabardnik, stojący na warcie
* Chłopiec pyta o pana Alberta, a więc o kogoś białego (czystego, niewinnego?) i o wartownika pełniącego straż
* na to imię reaguje Vladimir
- temat od św. Augustyna: Nie rozpaczaj: jeden z łotrów został zbawiony. Nie pozwalaj sobie: jeden z łotrów został potępiony
- metrum utworu (na podst. sentencji): 2 (dwaj złoczyńcy) i 3 (ukrzyżowani z Chrystusem) = 2+1
* 2 akty po 3 części (przed Pozwem i Luckom, z P. i L., po P. i L.)
* 2 pary bohaterów, para gł. dopełniona jest w każdym akcie trzecią – Chłopcem
* Chłopiec ma brata bliźniaka, jest więc ich dwóch, a pracują dla Godota – trzeciego
* imiona bohaterów są 2-sylabowe (Gogo, Didi, Albert, Pozzo, Lucky, Godot)
* dwaj gł. Boh. mają imiona 3-sylabowe (Estragon, Vladimir)
* sylaby zdrobniałych imion gł. Boh. są 2-literowe
* imiona Pozza i Godota są zniekształcone w dwojaki sposób: Bozzo-Gozzo, Gobot-Godet, co tworzy z imieniem pierwotnym szereg 3-członowy
* na scenie są 2 obiekty: kamień i drzewo, dopełnione przez „obiekt” trzeci – droga
* stroje składają się z 2 par elementów: spodnie-marynarka, buty-kapelusz
* w akcie II dwaj boh. bawią się trzema kapeluszami
* dwaj bohaterowie trzykrotnie stoją łącznie na 3 nogach (po kopniaku Lucky’ego, przy wkładaniu butów, podczas „robienia drzewa”)
* w każdym akcie dwaj gł. bohaterowie podtrzymują jednego z dwóch pozostałych: Lucky’ego, Pozza (trzy krzyże na Golgocie)
* Estragon ma 3 sny, ale tylko 2 są znane: zły (spadałem) i dobry (byłem szczęśliwy)
* Vladimir ma 3 rodzaje pożywienia: marchewkę, rzepę i rzodkiewkę, ale Estragon wybiera tylko dwa w czasie 2 posiłków, a spożywa jeden (marchewkę)
* w akcie I Pozzo gubi 3 przedmioty (fajkę, spryskiwacz i zegarek), a jego posiłek składa się z 2 gł. elementów (kurczak, wino) i dopełnienia przez fajkę
* monolog Lucky’ego składa się z 3 gł. części (apatia Boga, malenie i kurczenie się człowieka, nieludzkość Ziemi)
* w akcie I bohaterowie rozmawiają o 2 łotrach z NT, a w akcie II padają imiona Kaina i Abla ze ST
* chłopiec i jego brat doglądają 2 gatunków zwierząt (kozłów i owiec)
- sentencja Augustyna nie miała dla Becketta charakteru religijnego, ale ukazywała dwie zasady rządzące światem: zasadę powtórzenia (powielanie i sumowanie elementów; 1+1) i zasadę przeciwieństwa (wzajemne znoszenie elementów; 1-1), które są z natury dwoiste; w obu przypadkach powstaje element trzeci (suma albo różnica), który jest jakościowo różny od elementów składowych
- źródła światopoglądu:
* Heraklit (parafraza jego słów o rzece) i Zenon z Elei
* Księga Koheleta (nie ma pod słońcem niczego nowego, a wszystko jest tylko powtórzeniem; idea zbawienia i potępienia)
- filozofia sztuki:
* teoria względnej powtarzalności: wszystko jest tylko powt., ale każde powt. jest zawsze nieco inne (konstrukcja dramatu: 2 akty, 2 dni, ten sam schemat akcji w każdym dniu-akcie; repetycje sytuacyjno-językowe)
* teoria przeciwieństw: w świecie ścierają się ze sobą przeciwstawne żywioły czy siły, każda rzecz ma swoje przeciw. (konstrukcja bohaterów)

SYMBOLE I ZNACZENIA
- scena to glob ziemski
* kamień: przyroda nieorganiczna
* drzewo: przyroda organiczna
* droga: ślad obecności człowieka, przyroda ludzka, czyli kultura
- postacie są trzecią formą przyrody – myślącą i świadomą, są istota ludzką zamieszkującą Ziemię
- dwie pary bohaterów to dwa oblicza człowieka:
* jako gatunku (E. i V. to Człowiek Historyczny)
* jako jednostki (P. i L. to Człowiek Poszczególny)
- każda z postaci odzwierciedla jedną z cech każdego oblicza:
* E.: biologiczna natura gatunku ludzkiego, zakorzenienie w świecie roślinnym i zwierzęcym, przynależność do powszechnego, ślepego ruchu przyrody
* V.: czynniki poza-biologiczne, dyspozycja metafizyczna, dążność do wyrwania się z więzów natury, aspiracje tworzenia odrębnej, czysto ludzkiej jakości
* P.: cielesność człowieka, byt materialny
* L.: duchowość, wszystko, co nie daje się opisać w kategoriach materialnych
- relacje między postaciami i parami bohaterów ukazują jak dwie natury Człowieka i dwa jego oblicza współistnieją ze sobą i zależą od siebie, ścierają się i wpływają na siebie
- każdy dzień to symbol czasu jednego ludzkiego życia, jednego pokolenia w dziejach ludzkości

STRESZCZENIE
Akt I.
Przy wiejskiej drodze obok drzewa siedzi Estragon (Gogo) i próbuje ściągnąc buta. Wchodzi Vladimir (Didi). V pyta E gdzie ten spędził noc. E na to, że w rowie, i że znowu pobili go ci sami. V zastnawia się czy przyjedzie (Godot) a później mówi o Jezusie i dwóch łotrach – wspomina o tym tylko jeden ewangelista, pasjonujące. E zadaje idiotyczne pytania i nie nadąża za myśleniem V. E chce sibie iść. V: czekamy na Godota. E: A jak nie przyjdzie. V: To będziemy czekać, aż przyjdzie. E idzie spać, ale V go budzi, bo czuje się samotny. Czekają. E proponuje, żeby się powiesili. V: mielibyśmy erekcję, poza tym gałąź za słaba. E: o co my właściwie prosiliśmy Godota? V: o nic konkretnego, ale powiedział, że się zastanowi i nam powie, musimy pokornie czekać. E: to znaczy, że nie mamy żadnych praw??? V: Zrzekliśmy się.
Nagle słychać krzyk. Wchodzi Lucky i Pozzo. P powozi L i ma bat. L niesie walizkę, koszyk z prowiantem, płaszcze, składane krzesło. L upada. P mowi, że L jest zły i przedstawia się. Nie mogą sobie przypomnieć tego kolesia, więc robi się on zły. E i V próbują się tłumaczyć, że są nietutejsi. P: no ale jesteście ludźmi, więc z tego samego gatunku co ja (zaczyna się straszliwie śmiać). Wychodzi, że L i V czekają tu na Godota, a teren ten należy do P. P: no ale droga należy do wszystkich choć to haniebne. L podaje mu płaszcz, rozstawi krzesło. P mówi, ze w sumie to cieszy się z towarzystwa. Zaczyna jeść. V zauważa otwartą ranę na szyi L. Przyglądają mu się. E pyta P czy będą mu potrzebne kości po posiłku. P: nalezą do L, więc go spytaj. Ten nic nie mówi, więc E bierze kości zaczyna je ogryzać. V: to haniebne tak traktować człowieka (wskazuje na L). P: Bezczelny jestem. Nabija fajkę i chce iść ale jeszcze zostaje. V chce odejść w tej sytuacji, ale P mówi im, że może Godot przyjść w tym czasie. V i E pytają, dlaczego L wciąż trzyma bagaże zamiast je postawić. P: bo chce mnie rozmiękczyć, chce żebym go zatrzymał – P prowadzi go na targ Zbawiciela, gdzie chce go sprzedać. L zaczyna płakać. E ociera mu łzy, ale ten go kopie w łydkę. P: w naszych czasach jest tyle samo nieszczęścia ile było dawniej; tak naprawdę to L mnie ukształtował – jest moim podknutkiem czyli błaznem. V oburza się, że P teraz pozbywa się L. P: wy nie wiecie co on mi wyprawia… V i E się oburzają. Nagle P: wybaczcie mi panowie, nie wiem co mnie naszło, w tym co powiedziałem nie było słowa prawdy. V wychodzi na moment po czym wraca. P pyta E jak się nazywa. E: Adam. P patrzy na niebo i mówi, że noc nadchodzi niespodziewanie i stwierdza, że tak to jest na tej kurewskiej ziemi. Pyta ich co chcą, żeby L zrobił. Stwierdzają: niech zatańczy. L tańczy. E i V SA zawiedzeni tańcem. E: Dlaczego L postawił bagaże? P: żeby tańczyć. E: Fakt. Nudzi im się to czekanie. V zakłada L kapelusz. P każe L myśleć! L: jak wynika z ostatnich prac Wattmana i Poincon Bóg osobowy plepleple istnieje poza czasem pleple [to bezsensowny monolog stylizowany na naukowy bełkot pełen wstawek typu plepleple…]. V ściąga L kapelusz i ten milknie i pada. P każe mu wstać, L leży dalej. E i V podnoszą go, lecz L znów pada. Znowu go podnoszą, a P wciska mu bagaże do rąk. P chce się zwijać, ale nie może znaleźć swego zegarka. W końcu wraz z L odchodzi bez zegarka.
E: co robimy? V: Czekamy na Godota. E: A, racja. Przychodzi chłopiec. Boi się. Zaczyna ich przepraszać, że to nie jego wina. W końcu udaje mu się powiedzieć, że Godot przyjedzie jutro i się zwija. E ściąga buty i je tu zostawia, stwierdza, że Jezus też chodził boso. E: to co robimy? V: Idziemy gdzieś się schować. I zostają.
Akt II
Następny dzień – to samo miejsce. Wchodzi V i śpiewa piosenkę o psie, który wpadł do kuchni i porwał ćwierć mięsa. Kucharz go zarąbał, a potem z litości postawił mu nagrobek. Wchodzi E. V chce go uściskać. Ale ten każe mu się odczepić i nie pytać o to gdzie spędził noc – jest wkurzony bo V pozwolił mu odejść. Po chwili jednak się ściskają. V jest dziś w dobrej formie. E: gdy jesteś sam to czujesz się lepiej. Ja też. V: to po co przylazłeś? E: nie wiem. V: bo sam nie umiesz się bronić. E: było ich dziesięciu, więc i tak byś mnie nie obronił. E: co robimy? V: czekamy na Godota. Wspominają wczorajszy dzień: myśl o wieszaniu się, Pozza i Lucky’ego… V stwierdza, że pejzaż przypomina Vaucluse. Pracowali tam przy winobraniu. E nic nie pamięta. V: ciężko z tobą żyć. E: więc lepiej się rozstać. V: ciągle mówisz to samo, a i tak zawsze wracasz. Postawiają gadać o czymś neutralnym. Gadają o spadających liściach. Potem znów się droczą. Cisza. V: spojrz na drzewo – wczoraj było nagie, a dziś pokryte liśćmi. E: to niemożliwe przez jedną noc. Wcale nas tu wczoraj nie było. To tylko jedno z twoich urojeń. V: to co robiliśmy wczoraj? Próbuje mu przypomnieć wczorajszy dzień. E: nic nie pamiętam. Wskazuje mu na ranę – L kopnął wczoraj E. Pokazuje mu, że buty są tam, gdzie je wczoraj zostawił. E chce się zwijać. V przypomina o Godocie. Nuda. V pomaga E założyć buty. E kładzie się spać. V śpiewa mu coś w rodzaju kołysanki A-a-a…  E ma jakiś koszmar, zaczyna chodzić machając rękoma. V przybiega i mówi: spokojnie Didi tu jest, choć przejdziemy się. Bierze go za rękę i chodzą po scenie. E znów chce się zwinać. V znowu przypomina mu o Godocie. E zaczyna narzekać, że mu zimno. V ma dość jego biadolenia. Znajduje kapelusz Lucky’ego. Wkłada go sobie na głowę a swój Estragonowi. [33 wersy didaskaliów opisujących jak panowie na zmianę zakładają sobie trzy kapelusze!] V stwierdza, że kapelusz L lepiej mu leży i proponuje grę w Pozza i Lucky’ego – V to L, E to P. V każe sobie wymyślać. E: Łajdak! Kanalia! Potem V tańczy, a E wychodzi. Nagle V zauważa brak E, zaczyna go wołać, ten wraca, padają sobie w ramiona… E mówi, że ktoś jest na skraju zbocza. V sądzi, że to Godot. E: od strony płaskowyżu też ktoś idzie. Stają z dwóch stron, ale nikt nie nadchodzi. Chcą powiedzieć coś równocześnie, milkną, zaczynają się spierać, kto ma pierwszy powiedzieć. Zaczynają bluzgać się. Godzą się i ściskają. E: co robimy? V: czekamy. Postanawiają trochę poćwiczyć. Skoki. Udawanie drzewa. E woła Boże zmiłuj się nade mną.
            Przychodzi P i L. Jak w akcie pierwszym, poza tym, że P oślepł, a L ma nowy kapelusz. Ślepy p wpada na L i zaczyna wołać pomocy. E myśli, że P to Godot. V: trzeba mu pomóc wstać. E: wpierw spytajmy go o kości. V: czyli będzie na naszej łasce, niezły pomysł, tylko żeby L się nie rozbuchał bo będziemy udupieni. Potem proponuje żeby mu ot tak po prostu pomóc i być godną reprezentacją gatunku [podczas tych wywodów P cały czas leży na ziemi i woła o pomoc]. P: zapłacę wam! E: ile? P: stówę! E: mało! P: dwieście! V próbuje go podnieść, ale sam się przewraca. Teraz P i V wołają o pomoc.  V: wpierw mi pomóż, pójdziemy potem tam gdzie będziesz chciał. E: naprawdę? P: Trzysta, czterysta! E: Kto się zesrał?! P: Ja! E próbuje pomoc V, ale sam też upada. Długa cisza. P: na pomoc! V: jesteśmy! P: kim jesteście? V: ludźmi. Dalej leżą, E nawet stwierdza, że jest całkiem przyjemnie. E zasypia, ale budzi go P wołający pomocy. V każe mu się zamknąć. P odczołguje się na bok. Wołają go ale nic. Zastanawiają się, czy naprawdę nazywa się Pozzo. Wołają Abel, Kain. P powtarza tylko swoje „na pomoc”. Chcą zająć się czymś innym, ale nie wiedzą czym. E: może by tak wstać. WSTAJĄ. E: dziecinnie łatwe, to co, idziemy? V: czekamy na Godota. Stwierdzają, że może by tak pomóc P i to też czynią, ale ten pada. Podtrzymują go. P stwierdza, że nie wiem, kim oni są. Pyta czy są przyjaciółmi. V: przecież mu pomogliśmy. P prosi ich by go nie zostawiali. Potem spierają się o godzinę. P wspomina, że kiedyś miał świetny wzrok. P: gdzie jest mój sługa i co się stało? V: upadliście. P prosi ich by sprawdzili co z L. V: będzie okazja by wziąć odwet. E idzie sprawdzić co z L. L oddycha. E zaczyna go kopać. L odzyskuje przytomność. E idzie spać. V próbuje przypomnieć P, że spotkali się wczoraj. P: nie pamiętam, daj mi pan spokój. P każe wstawać L, ten wstaje i zbiera bagaże. V: co jest w tej walizce? P: piasek. Chcą iść, ale V prosi P, by kazał L zaśpiewać. P: przecież on jest niemy. V: Od kiedy??? P: Kiedy, kiedy, kiedy… od któregoś dnia! P i L wychodzą. V budzi E. V zaczyna się zastanawiać, czy P naprawdę jest ślepy, wydaje mu się, że ich widział. V: zbudzę się i co powiem, że czekałem na Godota? Że przyszedł Pozzo? A E dalej nic nie będzie wiedział.
            Przychodzi Chłopiec. V pyta go czy był tu wczoraj, ale chłopiec twierdzi, że nie. Chłopiec mówi, że Godot przyjdzie jutro. Ch: co mam powiedzieć panu Godotowi? V: powiedz, żeś mnie widział. V rzuca się nagle w stronę chłopca, ale ten wybiega.
            Budzi się E i pyta co robią. V: idziemy, ale jutro tu wracamy. E: a gdyby dać sobie z tym spokój? V: ukarałby nas. Patrzą na drzewo. E: może by się powiesić. Jednak nie mają sznura. Sprawdzają sznurek od spodni E ale się nie nadaje. E: jutro musimy przynieść dobry sznur. E: rozstańmy się, nie można tak dłużej. V: jutro się powiesimy, albo przyjdzie Godot. E: a jak przyjdzie? V: będziemy zbawieni. V każe E wciągnąć spodnie [spadły mu]. V: idziemy? E: chodźmy. Stoją. KURTYNA.

Wydrążeni ludzie


THOMAS STEARN ELIOT (1888-1965)
Amerykański poeta, publicysta, krytyk dramaturg, eseista. Planował karierę naukową, studiował filozofię na Harwardzie, Oxfordzie i Sorbonie. Zafascynowany symbolizmem francuskim został w Europie, od 1914 r. mieszkał w Wielkiej Brytanii. Jako twórca nie cieszył się powszechnym zainteresowaniem. Jego dzieła wymagały wiele wysiłku od odbiorców. Często odwoływał się do innych dzieł, stosował cytaty, kolaże innych dzieł- oskarżano go o plagiat. Wielkie uznanie przyniósł mu poemat „Ziemia jałowa” (dodał liczne przypisy), gdzie demaskował kryzys myślowy i cywilizacyjny po I wojnie światowej, podkreślając duchową pustkę człowieka współczesnego. Pokazywał stadia ABULII- zaniku woli działania społeczeństwa i jednostki. Jego dzieła mówią o niemocy kontaktu miedzy najbliższymi.. Wg legendy stosował zielony puder by ukryć emocje. Nagle zmienił religię na anglikanizm. Laureat Nagrody Nobla (1948r) oraz Tony Awards- napisał „Koty” do których A.L. Webber dopisał muzykę tworząc musical.
·         Wydrążeni ludzie
·         Ziemia jałowa
·         Morderstwo w katedrze
·         Opoka
·         Podróż trzech króli
Wydrążeni ludzie
Podwójne motto:
·         Pan Kurtz - on umrzeć – Kurtz z „Jądra Ciemności”, Eliot mówi o wspólnocie ludzi którzy dla swoich celów i ideałów niszczą siebie i wszystko inne
·         A penny for the Old Guy- (pensa dla starego Guya) przypomina o święcie upamiętniającym nieudany spisek Guya Fawkesa (5 XI 1605) w którym grupa katolików chciała wysadzić w powietrze Izbę Lordów w parlamencie. Dzieci obnoszą kukłę Guya Fawkesa, która zostaje spalona, prosząc o pensa na sztuczne ognie.


Część I
§ Królestwo chochołowych ludzi- ludzi złamanych przez nieznane siły
§ Intonacja przypomina nabożeństwo, modły do nieznanej siły, uczestnicy są bez kształtu, bez siły
§ Wydrążeni ludzie są tylko pustymi formami, tak wejdą do królestwa śmierci
Część II
§ Królestwo snu i marzeń
§ Podmiot liryczny jest jednym z chochołowych ludzi, którzy nie oglądają rzeczywistości wprost, a jedynie w refleksach
Część III
§ Pytania dotyczące krainy śmierci, czy jest taka sama jak obecna „kraina nieżywa”
Część IV
§ Pustym ludziom pozostaje jedynie nadzieja
Część V
§ Taniec/zabawa okrążania kaktusów w martwej krainie, idea oddziela się od rzeczywistości, zamiary od dokonań (jak idea Kutza i zamiary Fawkesa dziś przekształcone na dziecięcą zabawę ogniem)
§ Koniec świata ma być nie hukiem ale skomleniem/kwileniem -dwojakie tłumaczenie słowa wimper (kwilenie niemowlęcia-nowy człowiek)

Pan Kurtz - on umrzeć
"A penny for the Old Guy"
I
My, wydrążeni ludzie
My, chochołowi ludzie
Razem się kołyszemy
Głowy napełnia nam słoma
Nie znaczy nic nasza mowa
Kiedy do siebie szepczemy
Głos nasz jak suchej trawy
Przez którą wiatr dmie
Jak chrobot szczurzej łapy
Na rozbitym szkle
W suchej naszej piwnicy

Kształty bez formy, cienie bez barwy
Siła odjęta, gesty bez ruchu.

A którzy przekroczyli tamten próg
I oczy mając weszli w drugie królestwo śmierci
Nie wspomną naszych biednych i gwałtownych dusz
Wspomną, jeżeli wspomną,
Wydrążonych ludzi
Chochołowych ludzi.

II
Oczu napotkać nie śmiem w moich snach
W sennym królestwie śmierci
Nigdy się nie ukarzą:
Tam na złamanej kolumnie
Oczami będzie blask słońca
Tam tylko chwieją się drzewa
I głosy, kiedy wiatr śpiewa,
Są dalsze i uroczyste
Niż gwiazda blednąca.

I obcym nie był bliżej
W sennym królestwie śmierci
Niechaj jak inni noszę
Takie umyślne przebranie
Patyki stracha na polu
Szczurzą sierść, pióra wronie
Niechaj jak wiatr wieję się skłonię
Nie bliżej -

Niech ostatecznie ominie spotkanie
W królestwie ni światła ni cienia

III
Tutaj kraina nieżywa
Kraina kaktusowa
Tu hodują kamienie
Obrazy, ich łaski wzywa
Dłoń umarłego błagalnie wzniesiona
Pod migotem gwiazdy blednącej.

Czy tak samo jest tam
W drugim królestwie śmierci
Czy budzimy się zupełnie sami
W godzinę kiedy wszystko w nas
Jest czułością i czystymi łzami
Usta chcą pocałunku
A modłą się do złamanego kamienia.

IV
Nie tu są oczy
Nie ma tu oczu
W tej dolinie umierających gwiazd
W tej wydrążonej dolinie
Złamanej szczęce naszych utraconych królestw

W tym ostatnim miejscu spotkania
Na oślep szukamy
Nieufni i niemi
Na żwirach zgromadzeni pod opuchłą rzeką

Na zawsze niewidomi
Bo nie ukażą się oczy
Gwiazda nieustająca
Wielolistna róża
Królestwa śmierci bez świateł ni cienia
Nadzieja tylko
Pustych ludzi

V
Więc okrążajmy kaktus nasz
Kaktus nasz kaktus nasz
Więc okrążajmy kaktus nasz
O piątej godzinie rano

Pomiędzy ideę
I rzeczywistość
Pomiędzy zamiar
I dokonanie
Pada Cień

Albowiem Tuum est Regnum

Pomiędzy koncepcję
I kreację
Pomiędzy wzruszenie
I odczucie
Pada Cień

A życie jest bardzo długie

Pomiędzy pożądanie
I miłosny spazm
Pomiędzy potencjalność
I egzystencję
Pomiędzy esencję
I owoc jej
Pada Cień

Albowiem Tuum est Regnum

Albowiem Tuum est
Życie jest
Albowiem Tuum est
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem.

Przekład: Czesław Miłosz



sobota, 2 lutego 2013

Saga rodu Forsyte'ów: Posiadacz

Od 1850 r. w literaturze zaczęły funkcjonować obok siebie dwa nurty: modernistyczny oraz tradycyjny (rozliczenie epoki).

JOHN GALSWORTHY (1867-1933)
Powieściopisarz i dramaturg, nazywany epikiem ery wiktoriańskiej, jeden z najwybitniejszych pisarzy przełomu XIX i XX wieku. Pochodził z zamożnej ziemiańskiej rodziny. Podobnie jak ojciec skończył prawo, porzucił jednak pracę adwokata dla pisania. Debiutował w 1890 r. powieścią realistyczną „Jocelyn”. W 1932 r. otrzymał Literacką Nagrodę Nobla za wielką sztukę prozatorską. Przyjaźnił się i pomagał Josephowi Conradowi. W „Sadze rodu Forsyte’ów” zawarł wątek autobiograficzny- zakochał się w żonie stryjecznego brata, po 10 latach ożenił się z nią po śmierci ojca. Zmarł na raka mózgu, a jego prochy zostały rozrzucone z samolotu. W okresie modernizmu jego twórczość została zapomniana.  
·         Wyspiarscy Faryzeusze
·         Srebrna papierośnica
·         Saga rodu Forsyte’ów 1906-21
o   Posiadacz
o   W matni
o   Do wynajęcia
·         Nowoczesna komedia 1924-28
o   Biała małpa 
o   Srebrna łyżka 
o   Łabędzi śpiew
·         Koniec rozdziału
o   Dziewczyna czeka 
o   Kwiat na pustyni 
o   Za rzeką
·         Na giełdzie Forsyte’ów 1930

Powieść rzeka została stworzona prze R. Rollanda na 2 lata przed Galsworthym.
Saga rodu Forsyte’ów: Posiadacz
Okres powstania „Sagi…” przypada na tzw. fin de siècle (schyłek wieku). Wiktoriański porządek i świat konwenansów odchodził w zapomnienie. Akcja powieści rozpoczyna się w 1886 roku, cały cykl kończy się w okresie międzywojennym. Rodzina Forsyte’ów jest symbolem starego wiktorianizmu. Tom 1: Posiadacz został uznany za najlepszy obraz świata angielskiej burżuazji: zamkniętego, wykluczającego indywidualizm, obłudnego, pełnego hipokryzji i pozłoty. Forsyte’owie to nuworysze dla pieniędzy poświęcający wszystko. Tytułowym posiadaczem jest Soames, który nawet żonę traktuje jako swoją własność, a dzieła sztuki jako lokatę pieniędzy.  Kolejne tomy łagodzą ten obraz. Diametralnej przemianie ulega Soames: wcześniej bezlitosny materialista, pod wpływem uczucia do córki Fleur doprowadza do rozrachunku swojego dotychczasowego życia. Galsworthy staje się bardziej wyrozumiały dla swoich bohaterów (doświadczenie życiowe zmieniło jego stosunek do ludzi, coraz bardziej ich kochał- słowa żony) Burzycielką starego porządku staje się Irena.

Starzy Forsyte’owie
·         Anna- najstarsza z rodziny
·         Stary Jolyon- najstarszy z braci, dorobił się majątku na herbacie
·         James- prawnik, żonaty z Emily
·         Swithin
·         Roger
·         Julia – siostra, „we wczesnej młodości zapomniała się do tego stopnia, że poślubiła Septysa Smalla”,  owdowiawszy zamieszkała z resztą rodzeństwa
·         Estera- stara panna
·         Mikołaj
·         Tymoteusz- najmłodszy z braci, najbardziej ostrożny człowiek w Anglii, umarł jako ostatni ze starych Forsyte’ów, cały swój majątek polecił ulokować i przekazać temu z męskich potomków jego ojca który przeżyje go o 21 lat (a dożył 80)
·         Zuzanna- zamężna siostra
Młodsi Forsyte’owie
·         Młody Jolyon- malarz, żonaty trzy razy, zerwał z konwenansami odcinając się od rodziny
·         Soames- syn Jamesa i Emily, zaborczy adwokat, tytułowy posiadacz
·         Winifred- siostra Soames, poślubiła  Montague Dartie
·         George- syn Rogera, przyjaciel Dartiego, dowcipniś w rodzinie
·         Francie - córka Rogera, kobieta wyzwolona, sama na siebie zarabiała muzyką
Następne pokolenie
·         June- córka Jolyona z pierwszego małżeństwa; zaręczona z Filipem Bosinney’em, wcześniej przyjaciółka Ireny, staje się emancypantką, opiekunką artystów
·         Jolly- Jolyon IV, syn młodszego Jolyona z jego drugiego małżeństwa; umiera na wojnie burskiej
·         Holly- córka młodego Jolyona z jego drugiego małżeństwa, poślubiła Vala
·         Jon- syn młodego Jolyona się z jego trzeciego małżeństwa Irena
·         Fleur , córka Soamesa i Anetki, ostatecznie poślubiła Michaela Monta
·         Val Dartie- syn Winfrydy, właściwie Publius Valerius Dartie
·         Imogena- córka Winfrydy
Pozostali:
·         Irena Heron Forsyte- żona Soamesa i Jolyona, wyszła za Soamesa pod naciskiem macochy, nigdy nie przestała kochać Bosinneya
·         Filip Bosinney- biedny architekt, projektował dom w Robin Hill, zaręczony z June, miał romans z Ireną, zginął pod kołami powozu
·         Anetka- francuska, córka restauratorki, druga żona Soamesa, prawie umarła przy porodzie, Soames musiał wybierać między straceniem dziecka, a zaryzykowaniem życia żony (zaryzykował), nie mogła mieć więcej dzieci, miała romans z Prosperem
·         Montague Dartie- mąż Winfrydy, na utrzymani teścia, kochał dobrą zabawę, hazard, tancerki, z jedną uciekł do Ameryki Połódniowej, wrócił jednak do żony, kpi z konwenansów i obowiązku
·         Parfitt , kamerdyner starego Jolyona
·         Smither- gospodyni Tymoteusza i sióstr
·         Bilson- pokojówka Soamesa
·         Prosper Profond- początkowo wielbiciel Winfrydy, kochanek Anetki, belgijski milioner
  
STRESZCZENIE
Część 1:
Powieść zaczyna się przyjęciem w domu starego Jolyona z okazji zaręczyn June z architektem Filipem Bosinneyem. Zjawia się cała rodzina Forsyte’ów: Ann, Julia, Hester/Ester, Georg, Swithin, Roger i Mikołaja oraz ich dzieci. Soames, syn Jamesa ma problemy małżeńskie z Ireną. Przedstawieni zostają też pozostali członkowie rodu. Stary Jolyon w operze, gdzie rozmyśla o przeszłości, jego odcieńciu się od swojego jedynego syna, Jolyona, który opuścił swoją żonę Frances i córkę June dla guwernantki Helene. Od tego wydarzenia minęło 14 lat, matka June zmarła, a Jolyon poślubił Helene i miał z nią dwójkę dzieci: Jollyego (skrót Jolyon) i Holly. W drodze powrotnej zatrzymuje się w klubie którego członkiem był jego syn. Rozmawia z synem o June, gdy ta wyjdzie za mąż pozostanie sam w wielkim domu. Podczas kolacji w Swithina, June namawia Jamesa do zatrudnienia Bosinney do budowy domu. Dziadek zgodził się na jej małżeństwo z ubogim architektem jeśli ten zarobi tewna kwotę pieniędzy. James odmawia, pomysł jednak zainspirował Soamesa do kupna działki w Robin Hill i wybudowania domu dla Ireny, chce zabrać ją z miasta i ma nadzieję na naprawę stosunków między nimi. Soames zatrudnia Bosinneya, Irena jednak nie jest zachwycona pomysłem, widzi w tym próbę zamknięcia jej na wsi i odizolowania od świata. Stary Jolyon, czując się samotny składa nieoczekiwaną wizytę synowi i jego żonie. Poznaje swoje wnuki, chce odnowić kontakt z synem i jego rodziną. Helena nie jest jednak zadowolona z wizyty. Dawna miłość młodego Jolyona wystygła, wciąż czuł, że żona obwinia się o ich biedę i odseparowanie. Bosinney przedstawia plany domu, dla Soamesa wydają się być zbyt drogi i dziwaczny. Irena coraz bardziej interesuje się domem, spędza czas z Bosinneyem. Pod koniec września, ciocia Anna umiera, Forsyte’owie zbierają się, uświadamiają swoją śmiertelność.
Część II
W kwietniu, szkielet domu w Robin Hill jest ukończony, Soames często sprawdza postępy pracy. Stwierdza że Bosinney kolejny raz przekroczył budżet. Wiosna przypomina mu jego zaloty do Ireny, w Bournemouth, ostatecznie przyjęła jego propozycję, z zastrzeżeniem, że pozwolił jej odejść, jeśli będzie nieszczęśliwa. June zaczyna podejrzewać, że Irenę i Bosinneya coś łączy, staje się zazdrosna o przyjaciółkę. Irena jedzie otwartym powozem ze Swithinem do Robin Hill. Swithin widzi jak Bosinney podniósł chusteczkę Ireny, zaczyna dostrzegać coś między nimi. Na drodze Swithin prawie miał wypadek, Irena nie okazuje strachu, twierdzi, że nie obchodzi ją czy wróci cała do domu. Opowieść Swithina budzi podejrzenia reszty rodziny. James odwiedza dom, jest niezadowolony z kosztów jakie zwiększa młody architekt. Stary Jolyon spotyka synan i jego dzieci w zoo, rozmawia z nim o sytuacji June, Bosinneya i Ireny. Ojciec i syn zostają zauważeni przez Jamesa i jego córki Rachel i Winifryde z mężem. Na balu u Rogera Soames zaczyna mieć podejrzenia widząc reakcję June na taniec Ireny i Bosinneya. Jolyon coraz bardziej martwi się o June, zabiera ją do morza. Winifred przygotowuje wycieczkę do Richmond z Bosinneyem, Ireną i Dartiem; Dartie próbuje flirtować z Ireną. Stary Jolyon wciąż martwi się o June, prosi syna by porozmawiał z Bosinneyem, oba należą do klubu Hotch Potch. Młody Jolyon i Bosinney rozmawiają o forsytyźmie i o pjęciu własności. Irena prosi męża by dotrzymał obietnicy i pozwolił jej odejść. Soames odmawia, jest już pewien, że Irena i Bosinney mają romans. Tymczasem Jolyon chce porozmawiać z ciostką Bosinneya.  James stara się nakłonić Irene do zerwania z Bosinneyemm Irena jest jednak niewzruszona. Soames odkrywa, że budżet domu przerósł oczekiwania, decyduje się pozwać Bosinneya. W nocy chce przeprosić Irenę, ale odkrywa, że drzwi jej sypialni są zamknięte.
Część III
W ciągu najbliższych kilku miesięcy Soames wytoczył sprawę Bosinney’owi, a dom w Robin Hill pozostał niedokończony. Wszyscy Forsyte’owie wyjechali nad morze z wyjątkiem Soamesa i Ireny. Przyjaciółka Winfrydy pani MacAnder opowiada, że widziała Bosinneya i Irenę razem. Młody Jolyon także widział ich w Ogrodzie Botanicznym, rozmyśla o własnym doświadczeniu, nie ma romans, który by się szybko nie wypalił. Stary Jolyon zabiera June w góry, gdzie ta opiekuje się ubogą dziewczyną odzyskując energię (kulawe kaczęta). Po powrocie do miasta odkrywa, że Soames pozwał Bosinneya, June odzyskuje nadzieję. Tymczasem stary Jolyon idzie do kancelarii Jamesa i wycofuje swój testament z biura brata, przywracając syna jako głównego spadkobiercę. Soames pewnej nocy zastaje drzwi sypialni Ireny otwarte, egzekwuje prawa męża wbrew jej woli Następnego dnia, podczas gdy Soames przygotowuje się do rozprawy (tłumiąc poczucie winy), Irena spotyka się z Bosinneyem. Opowiada mu co stało się w nocy. Bosinney wybiega na ulice w szale, zostaje zauważony przez Georga. George podąża za nim, zaczyna rozumieć ze słów Bosinneya z samym sobą co stało się między Ireną i jej mężem. Gubi go jednak we mgle. Następnego dnia, odbywa się rozprawa, Bosinney nie pojawia się na niej i przegrywa sprawę zaocznie. Soames wraca do domu odkrywa, że Irena opuścił go zostawiając kartkę z informacją, że nie zabrała nic należącego do niego czy podarowanego jej przez jego rodzinę. Po zakończeniu procesu June idzie do pokoju Bosinneya, ale spotyka tam tylko Irenę. Irena mówi, że opuściła męża, nie wie jednak gdzie Bosinney jest. Po powrocie June do domu dziadek informuje ją, że postanowił zamieszkać z jej ojcem i jego rodziną jeśli będzie chciała, może zacząć własne życie, on będzie ją wspierał. June go, aby kupił dom w Robin Hill dla rodziny, Soames nie będzie chciał mieszkać w domu teraz, gdy Irena opuścił go. Następnego dnia Jolyon rozpoczyna negocjacje z Jamesem. Przychodzi policjant szukający Jolyona, mówi, że Bosinney został przejechany przez powóz. Podejrzewa samobójstwo gdyż architekt miał kłopoty finansowe. Stary Jolyon posyła po syna, wraz z Soamesem i Jamesem udają się do kostnicy, aby zobaczyć ciało. W kieszeni Bosinneya znaleziono chusteczkę Ireny. Młody Jolyon myśli, że ta śmierć zmieni rodzinę. Stary Jolyon mówi June o śmierci Bosinneya. Oferuje swoje wsparcie Irenie. Zdruzgotana Irena wraca do Soamesa, ale zamierza go ponownie opuścić następnego dnia, już na stałe. Młody Jolyon próbuje zobaczyć się z Ireną, ale Soames trzaska mu drzwiami przed nosem twierdząc, że sam potrafi zająć się żoną.